Katedra Elektroenergetyki, Fotoniki i Techniki Świetlnej

O nas

” Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.

Wtedy Bóg rzekł: „Niechaj się stanie światłość!” I stała się światłość.

Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą.

I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy.” [Biblia Tysiąclecia]

 

Historia techniki świetlnej jest ściśle związana z Politechniką Białostocką, którą można odnaleźć na stronie Katedry Elektroenergetyki Fotoniki i Techniki Świetlnej na Wydziale Elektrycznym, a którą spisał, ze sporą dawką humoru, wieloletni Kierownik katedry i mentor w dziedzinie konstrukcji sprzętu oświetleniowego prof. Władysław Dybczyński:

„Zaczęło się TO w 1983 r. Głównym sprawcą był prof. dr hab. inż. Mieczysław Banach. Przyjechał do Białegostoku z Poznania, gdzie w latach 1970 ¸ 1981 był dyrektorem Instytutu Elektrotechniki Przemysłowej w Politechnice Poznańskiej. Był jednym z najlepszych specjalistów z techniki świetlnej w naszym kraju, wykonał dziesiątki prac naukowych, pozostawił cenne monografie o fundamentalnym znaczeniu, wychował rzeszę absolwentów w Poznaniu i w Białymstoku oraz pracowników.  W 1984 r. prof. Mieczysław Banach został wybrany na rektora Politechniki Białostockiej i nawet wtedy dużo czasu poświęcał założonemu przez siebie w Instytucie Elektrotechniki PB Zakładowi Technik Radiacji. Skąd taka nazwa? Otóż prof. M. Banach uważał, że technika świetlna to jest za mało, że drogą radiacji odbywa się szereg procesów, które występują w wielu dziedzinach: energetyka słoneczna, technika cieplna, oświetlenie (światło rozchodzi się też poprzez radiację). Tymi zagadnieniami zajmowali się pracownicy Zakładu Technik Radiacji – zgodnie z maksymą Szefa: rzeczy bardzo trudne realizujemy natychmiast, a niemożliwe – w 5 minut. Dla Niego nie było rzeczy niemożliwych. Bowiem, jak nas uczył, pracownicy nauki dzielą się na tych, którzy wiedzą, że tego (zamierzenia) nie można zrobić i na tych, którzy tego nie wiedzą. Ci drudzy pchają Świat do przodu. Siła napędowa była, więc pchaliśmy w skromnym gronie ten świat w postaci realizacji licznych prac finansowanych centralnie i zleceń z zakładów przemysłowych, nie zaniedbując dydaktyki. Trudną sprawą było uruchomienie wielu stanowisk laboratoryjnych. Doskwierał brak środków finansowych i zaplecza technicznego. Ale pomieszczenia były i duch był ochoczy. Tak więc szereg stanowisk laboratoryjnych działało w oparciu o sznurek i plastelinę jako podstawowe wyposażenie.

Szef dbał o rozwój kadry naukowej. Mobilizował nas, różnymi środkami, prośbą i groźbą do realizacji prac doktorskich i habilitacyjnych. Ten kierunek działań jest utrzymywany do dzisiaj. Obecnie w Katedrze Promieniowania Optycznego (po reorganizacji na Wydziale Elektrycznym jest to Katedra Elektroenergetyki Fotoniki i Techniki Świetlnej) pracują trzy osoby ze stopniem doktora habilitowanego, na stanowisku profesora nadzwyczajnego, sześciu doktorów nauk technicznych, kilkunastu doktorantów iosoby (inżynierowie) na stanowiskach inżynieryjno-technicznych.  […]

W wyniku reorganizacji przeprowadzonej na Wydziale Elektrycznym PB w 1992 r. ci od światełek uzyskali Katedrę. Niby to samo, a większe to i chyba bardziej zrozumiałe. Bo jak Czarnobyl huknął, to był telefon z pytaniem: Ile mamy dzisiaj radiacji? Odpowiedź: my od promieniowania optycznego. Aha, nie chcecie powiedzieć! A więc trzeba było odciąć się. 

Nawiązując do przytoczonego na wstępie motta oceniam dzisiejsze tworzenie na etapie oddzielania dnia od nocy, być może oddzielenie lądów od mórz (w języku technicznym: pomiary wielkości fizycznych promieniowania optycznego i badania materiałowe). Daleko nam do szóstego dnia – stworzenie Adama i Ewy (inteligentnych urządzeń oświetleniowych decydujących o klimacie świetlnym). A już marzę o dniu siódmym, kiedy włożę futrzane bambosze (krążenie już nie to i zimno będzie w nogi), usiądę w fotelu z wysokim oparciem (z krzesła mógłbym spaść) i będę oglądał stereoskopową telewizję […]. Tak skończą żywot pracoholicy z naszej Katedry.

Do podstawowych obowiązków nauczycieli akademickich należy dbanie o sylwetkę absolwenta określonej specjalności. Ci z Technik Radiacyjnych mają lepiej od innych nauczycieli, promieniują wiedzą metodą radiacji, co powinno skutecznie oddziaływać na uczących się. Z tym oddziaływaniem jest różnie, pomimo szczegółowych programów nauczania, często zmienianych i dostosowywanych do aktualnego stanu wiedzy, mody, a niekiedy i możliwości, nie wszyscy absolwenci są na piątkę. Pomimo tego nie ma problemu z zatrudnieniem oświetleniowców i absolwenta naszej specjalności. Trudniejszą jednak sprawą są plany studiów. Pomimo najlepszych naszych chęci nie można wtłoczyć za dużo wiedzy w głowy studentów (studentek jest tak mało, że podlegają szczególnej ochronie), zwłaszcza przy ciągle zmniejszającej się liczbie godzin dydaktycznych. Wiadomo, że im mniej zajęć w szkole – tym taniej, ale granica zdrowego rozsądku też obowiązuje.

 Jak cały Wydział, tak i nasza Katedra zaangażowała się w tworzenie i pielęgnowanie drugiego kierunku: Elektroniki i Telekomunikacji. Znaleźliśmy nawet pewne klucze-wytrychy, które umożliwiają nam działanie w tym kierunku. Są to: optoelektronika, światłowody, konstrukcja (i technologia) – stop! Dlaczego konstrukcja i technologia się tu znalazły? Tym właśnie różni się nasz Wydział od innych wydziałów elektrycznych w kraju, że uczymy (elektryków i elektroników) podstawowych zasad budowy i wytwarzania przyrządów i urządzeń. Nasz absolwent, oprócz wiedzy teoretycznej, umie zbudować maszynę, a tylko taką osobę można nazwać magistrem inżynierem.

 Niezależnie od tego technokratycznego podejścia, staramy się przekazać młodym ludziom, że człowiek jest istotą etyczną, uzdolnioną do działania według kryteriów dobra i zła, a nie tylko dla korzyści i przyjemności. To drugie nauczanie, w mojej ocenie, jest znacznie trudniejsze od przekazywania wiedzy technicznej.”

Dziś, na podwalinach historycznych i dzięki wielu kamieniom milowym w dziedzinie techniki świetlnej w Polsce, realizowane są działania dydaktyczne i badawcze, projektowane i budowane rozwiązania techniczne i kreowane idee, które za kilka lat będą rzeczywistością, a wiedza i osiągnięcia dzisiejsze, staną się historią. Tym więcej należy się szacunku i chwały kadrze: naukowcom, badaczom, projektantom i konstruktorom, działaczom, robotnikom, dzięki której polska technika świetlna osiągnęła poziom naukowy, technologiczny i kreacyjny, nieodbiegający od europejskiego i światowego. Trudno będzie obecnemu pokoleniu specjalistów z branży oświetleniowej sprostać osiągnięciom ich poprzedników. Technika świetlna zmierza dziś w kierunku interdyscyplinarnym od ergonomii i bezpieczeństwa, poprzez modelowanie energetyczne do tworzenia modeli zarządzania opartych na potrzebach człowieka tzw. „human center” wynikających z historycznego uwarunkowania organizmu do wykorzystania światła słonecznego czy też upiększania rzeczywistości otaczającej „beutification”. Historia techniki świetlnej jest tworzona dziś.

Na podstawie przemyśleń Profesora Władysława Dybczyńskiego, wieloletniego Kierownika Katedry

× W ramach naszego serwisu www stosujemy pliki cookies zapisywane na urządzeniu użytkownika w celu dostosowania zachowania serwisu do indywidualnych preferencji użytkownika oraz w celach statystycznych.
Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej.
Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.